Wykonaj test na COVID 19
Sprawdź

Usługi

Codziennie reagujemy na trudne sytuacje, jakie mogą spotkać każdego z nas.
Nasi doświadczeni Pracownicy zapewniają skuteczną pomoc dla osób w pilnej potrzebie. Zawsze.

Kariera

Kochamy naszą pracę. Łączy nas przekonanie, że każde życie i zdrowie człowieka jest cenne. Dlatego pomagamy wszystkim ludziom, gdy znajdą się w potrzebie. Chronimy zdrowie i życie. To więcej, niż tylko praca. To służba.
Aktualności

Gorący temat-brakuje pieniędzy na wzrost wynagrodzeń!

Zgodnie z przyjętymi przez rząd i parlament przepisami od 1 lipca 2022 r. obowiązują podwyżki najniższego wynagrodzenia zasadniczego dla lekarzy i pozostałych zawodów medycznych. Każdy z zawodów ma określony ustawą poziom wzrostu. Pierwszą wypłatę z podwyżką pracownicy szpitali i innych placówek powinni dostać na początku sierpnia.

30 czerwca odbyło się posiedzenie zespołu do spraw ochrony zdrowia w ramach Rady Dialogu Społecznego. Zgodnie z jego ustaleniami koszty podwyżek minimalnych mają zostać pokryte w wycenie świadczeń.

Jednak to nie rozwiązuje problemu. Do AOTMiT wnioski o zmianę wyceny świadczeń wpłynęły pod koniec czerwca. Sama Agencja rozpatruje je w tempie przyspieszonym, ale ma na to 21 dni. Zmiana wyceny świadczeń oznacza, że NFZ musi przygotować stosowne aneksy do umów. Placówki, które nie dysponują wolną gotówką, będą musiały posiłkować się kredytami lub będą musiały robić wyrównania w kolejnym miesiącu. Dla osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych ich pracodawców nie wiąże żaden termin ustawowy. Oznacza to nieuchronny konflikt z takimi osobami.

NFZ, zgodnie z nowymi przepisami podniósł wartość kontraktów dla placówek ochrony zdrowia, ale jednocześnie zabrał wszystkie pieniądze, jakie do tej pory dawał na podniesienie płac. Do każdego kontraktu podpisywał aneksy i wypłacał tyle, ile było potrzeba, by konkretna pielęgniarka czy lekarz zarabiali ustawowe minimum. Na tej samej zasadzie NFZ wypłacał też tzw. zembalowe, czyli podwyżki przyznane pielęgniarkom jeszcze przez rząd PO-PSL w 2015 r. Dyrektorzy szpitali mają dzisiaj problem skąd wziąć na ten cel pieniądze. Problem opisał Władysław Perchaluk, prezes Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, na przykładzie podmiotów zrzeszonych w tej organizacji. – W niektórych szpitalach zabraknie od 185 tys. do miliona złotych – ostrzega. 

Minister zdrowia Adam Niedzielski zapewnia, że w budżecie NFZ na podwyżki zabezpieczono 9 mld zł i pieniądze te powinny starczyć na pokrycie wszystkich zaplanowanych wzrostów płac. Sytuacja w szpitalach zależy od tego, ile dotąd wydawały na płace ze swojego budżetu i jakie mają kontrakty. Wygląda na to, że tylko duże szpitale kliniczne i specjalistyczne będą w stanie sfinansować narzucone im w nowelizacji podwyżki. Także szpitale onkologiczne dostały dużo lepsze stawki za leczenie i nie będą miały kłopotów z wypłatą podwyżek. Małe placówki, których głównym źródłem przychodu są umowy na nisko wycenione internę czy chirurgię popadną w tarapaty. „Zaznaczone" pieniędzy na pensje znikły wraz z aneksami, a NFZ nie podwyższył im kontraktów by skompensować tę stratę. 

Cześć mniejszych jednostek zapowiada powstrzymywanie się od wypłat podwyżek. Problem w tym, że są one ustalone w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach i jeśli ktoś nie wypełni jej zapisów, w jego szpitalu pojawi się Państwowa Inspekcja Pracy. Z drugiej strony, związki zawodowe różnych zawodów zapowiadają już protesty w obronie przysługujących uprawnień. I tak zamiast uspokojenia nastrojów w środowiskach medycznych nowymi przepisami o wyższych wynagrodzeniach mamy wzrost napięcia.

Warszawa kup abonament
Sprawdź